Jutro Sylwek ^^ Więc życzę wam szczęśliwego nowego roku !!! : )
Wiecie co ? Połączyłam mangę "Kuroshitsuji" z moim opowiadaniem
dlatego będzie ciekawsze i z dreszczykiem ;)
_______________________________________________________
Księga 4
" COOOO TOOOOO MAAA BYYYYYĆ ?!"
-Sokka ! - krzyknęła Suki. Co ty wyrabiasz ?!
-Nie widać ?
-yhh...
-Ey pzestańcie się kłucić ! - wtrącił się Aang
Słyszałam różne głosy i rozmowy. Chciałam coś powiedzieć. Ale nie mogłam.
Moje prawe oko strasznie bolało. Nie mogłam się ruszyć leżałam sparaliżowana, przysłuchiwałam się tylko rozmową.
Lecz jeden głos nie był mi znajomy, chociaż doskonale wiedziałam do kogo nalezy. Tak to była Messa. Tak naprawde
mogłam tylko podejrzewać, że była z Aangiem. To że przytulała się do niego w kuchni niczego nie potwierdzało.
Tak bardzo żałowałam, że tam nie weszłam. Jedyne co pamiętam to tylko to, lęcący w moją strone wielki głaz
krzyk Sokki i Suki. A później ? Później czyli teraz. Chciałam się lekko poruszyć, dać znak życia. Byłam sparaliżowana i strasznie zmęczona.
Moje serce biło szybko a mój oddech był zimny, nie wiem co się działo. Niekontrolowany przypływ energii ?
W pewnym momencie poczułam jakby coś dotykało mojej prawej nogi, na początku bolało ale później zrobiło się przyjemnie.
Czyżby Aang posiadał moc uzdrawiania ? Być może. Ból w nodze minął lecz prawe oko nadal niezmiernie szczypało.
Jakby ktoś je wypalał od środka. Niewiadaomo jak udało mi się dekko poruszyć palcami.
-Spóż Aang ! - wykrzyknęła Toph. Poruszyła palcami !
-Wspaniale ! To oznacza że paraliż wkrótce minie. - odezwał się.
Ah..byłam tak zła na samą siebie że nie odskoczyłam przed nadlatującym głazem. Byłam tak wpatrzona
w to co się dzieje, czemu ja nie mogłam walczyć z nimi ? "Być może dobrze się stało...jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka"
Poczułam się senna, odpłynęłam, i znowu dziwny sen. Tym razem byłam tam tylko ja ubrana w białą suknię. Czułam się potężna.
To było dziwne bo...moje prawe oko było przykryte. Nagle spoglądając w dół zauważyłam...krew.
Moja śnieżno biała suknia zamieniła kolor na krwisto czerwony. Moje ręce i twarz całe umazane we krwi.
Stałam oparta o laskę, widziałam lustro spojrzałam w nie, wyglądałam jak hrabina. Usłyszałam krzyki.
To byli moi przyjaciele, cali we krwi, a ja stałam patrząc na ich agonię. Chciałam coś zrobić ale nie mogłam.
Kogoś tam brakowało....brakowało Aanga. Tylko gdzie on był ?
Obudziłam się zalana potem.
-Aaał !!! - krzyknęłam
Moje oko krwawiło, i strasznie bolało do tego nic na nie nie widziałam.
-Co się stało - zapytał ze zdziwieniem Sokka.
-Moje oko ! Krwawi ! - wrzasnęłam.
-Co ? Twoje oko jest nietknięte.
Sokka spojrzał się na mnei jak na wariatkę.
Nagle ból ustał a oko przestało krwawić. Widzialam przez nie ale...jakoś dziwnie.
-Może przyniosę ci wodę - zapytał zaniepokojony Sokka.
-Dobrze.
Kiedy Sokka wyszedł, natychmiast rzuciłam się do lustra.
-Co to jest ? - powiedziałam sama do siebie wpatrując się w swoje prawe oko.
Była na nim gwiazda nie była ona zwykła, wokół niej to ... to coś wyglądało jak korona z cierni.
Tam coś było napisane. Postanowiłam to ukryć, w szufladzie znalazłam czarną jakby piracką opaskę na oczy.
Strasznie trudno było mi się przyzwyczaić do patrzenia lewym okiem.
Dopuki nie dowiem się co to jest, nikt się nie może dowiedzieć.
-yyy...Kataro co ty robisz ? - spytał Sokka.
Wyglądał jakby zaraz chciał zacząć śmiać się na cały gardło.
-Nic, po prostu oko mnie boli - skłamałam.
-a...(hahahahhaha)..ha - zaczął się śmiać.
-haha - powiedziałam oschle.
-Zaraz śniadanie, przyłącz się do nas - odparł i zniknął w korytarzu.
Uhh...."przyłącz się do nas !!!" Jasne ! I co jeszcze ? Jak walczyliście to nie miałam się do was przyłączać ?!
Stałam przed lustrem, i złościłam się na wszystkich.
Moją uwagę odwruciła ... COOOO TOOOOO MAAA BYYYYYĆ?
Natychmiast zdjęłam opaskę. Nie mogłam przestać patrzeć.
Moje lewe oko zmieniło kolor na czerwony a źrenica na kocią. Bałam się otworzyć pawe oko.
Doznałam szoku. Wszystkie dziwne kształty zaczęły świecić, nie widać było źrenicy mimo to wszystko widziałam
A kolor...zmienił się na fioletowy !
-To niezwykłe - szepnęłam sama do siebie
Gdy moje emocje opadły, wszystko wruciło do porządku, kolory do koloru, a źrenica do swej kulistej postaci.
Spróbowałam znów się rozgniewać, stało się to samo...i do tego czułam niewyobrażalną siłę.
-Kataro !!! - Krzyczał sokka z korytarza
Zacisnęłam pięść by pozbyć się złości założyłam opaskę.
-Już idę !!! - odpowiedziałam na wrzaski brata.
Nie wyobrażałam sobie teraz spotkania z Aangiem i Messą przytulającą się do niego.
" COOOO TOOOOO MAAA BYYYYYĆ ?!"
-Sokka ! - krzyknęła Suki. Co ty wyrabiasz ?!
-Nie widać ?
-yhh...
-Ey pzestańcie się kłucić ! - wtrącił się Aang
Słyszałam różne głosy i rozmowy. Chciałam coś powiedzieć. Ale nie mogłam.
Moje prawe oko strasznie bolało. Nie mogłam się ruszyć leżałam sparaliżowana, przysłuchiwałam się tylko rozmową.
Lecz jeden głos nie był mi znajomy, chociaż doskonale wiedziałam do kogo nalezy. Tak to była Messa. Tak naprawde
mogłam tylko podejrzewać, że była z Aangiem. To że przytulała się do niego w kuchni niczego nie potwierdzało.
Tak bardzo żałowałam, że tam nie weszłam. Jedyne co pamiętam to tylko to, lęcący w moją strone wielki głaz
krzyk Sokki i Suki. A później ? Później czyli teraz. Chciałam się lekko poruszyć, dać znak życia. Byłam sparaliżowana i strasznie zmęczona.
Moje serce biło szybko a mój oddech był zimny, nie wiem co się działo. Niekontrolowany przypływ energii ?
W pewnym momencie poczułam jakby coś dotykało mojej prawej nogi, na początku bolało ale później zrobiło się przyjemnie.
Czyżby Aang posiadał moc uzdrawiania ? Być może. Ból w nodze minął lecz prawe oko nadal niezmiernie szczypało.
Jakby ktoś je wypalał od środka. Niewiadaomo jak udało mi się dekko poruszyć palcami.
-Spóż Aang ! - wykrzyknęła Toph. Poruszyła palcami !
-Wspaniale ! To oznacza że paraliż wkrótce minie. - odezwał się.
Ah..byłam tak zła na samą siebie że nie odskoczyłam przed nadlatującym głazem. Byłam tak wpatrzona
w to co się dzieje, czemu ja nie mogłam walczyć z nimi ? "Być może dobrze się stało...jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka"
Poczułam się senna, odpłynęłam, i znowu dziwny sen. Tym razem byłam tam tylko ja ubrana w białą suknię. Czułam się potężna.
To było dziwne bo...moje prawe oko było przykryte. Nagle spoglądając w dół zauważyłam...krew.
Moja śnieżno biała suknia zamieniła kolor na krwisto czerwony. Moje ręce i twarz całe umazane we krwi.
Stałam oparta o laskę, widziałam lustro spojrzałam w nie, wyglądałam jak hrabina. Usłyszałam krzyki.
To byli moi przyjaciele, cali we krwi, a ja stałam patrząc na ich agonię. Chciałam coś zrobić ale nie mogłam.
Kogoś tam brakowało....brakowało Aanga. Tylko gdzie on był ?
Obudziłam się zalana potem.
-Aaał !!! - krzyknęłam
Moje oko krwawiło, i strasznie bolało do tego nic na nie nie widziałam.
-Co się stało - zapytał ze zdziwieniem Sokka.
-Moje oko ! Krwawi ! - wrzasnęłam.
-Co ? Twoje oko jest nietknięte.
Sokka spojrzał się na mnei jak na wariatkę.
Nagle ból ustał a oko przestało krwawić. Widzialam przez nie ale...jakoś dziwnie.
-Może przyniosę ci wodę - zapytał zaniepokojony Sokka.
-Dobrze.
Kiedy Sokka wyszedł, natychmiast rzuciłam się do lustra.
-Co to jest ? - powiedziałam sama do siebie wpatrując się w swoje prawe oko.
Była na nim gwiazda nie była ona zwykła, wokół niej to ... to coś wyglądało jak korona z cierni.
Tam coś było napisane. Postanowiłam to ukryć, w szufladzie znalazłam czarną jakby piracką opaskę na oczy.
Strasznie trudno było mi się przyzwyczaić do patrzenia lewym okiem.
Dopuki nie dowiem się co to jest, nikt się nie może dowiedzieć.
-yyy...Kataro co ty robisz ? - spytał Sokka.
Wyglądał jakby zaraz chciał zacząć śmiać się na cały gardło.
-Nic, po prostu oko mnie boli - skłamałam.
-a...(hahahahhaha)..ha - zaczął się śmiać.
-haha - powiedziałam oschle.
-Zaraz śniadanie, przyłącz się do nas - odparł i zniknął w korytarzu.
Uhh...."przyłącz się do nas !!!" Jasne ! I co jeszcze ? Jak walczyliście to nie miałam się do was przyłączać ?!
Stałam przed lustrem, i złościłam się na wszystkich.
Moją uwagę odwruciła ... COOOO TOOOOO MAAA BYYYYYĆ?
Natychmiast zdjęłam opaskę. Nie mogłam przestać patrzeć.
Moje lewe oko zmieniło kolor na czerwony a źrenica na kocią. Bałam się otworzyć pawe oko.
Doznałam szoku. Wszystkie dziwne kształty zaczęły świecić, nie widać było źrenicy mimo to wszystko widziałam
A kolor...zmienił się na fioletowy !
-To niezwykłe - szepnęłam sama do siebie
Gdy moje emocje opadły, wszystko wruciło do porządku, kolory do koloru, a źrenica do swej kulistej postaci.
Spróbowałam znów się rozgniewać, stało się to samo...i do tego czułam niewyobrażalną siłę.
-Kataro !!! - Krzyczał sokka z korytarza
Zacisnęłam pięść by pozbyć się złości założyłam opaskę.
-Już idę !!! - odpowiedziałam na wrzaski brata.
Nie wyobrażałam sobie teraz spotkania z Aangiem i Messą przytulającą się do niego.
Super opowiadanie,kiedy ciąg dalszy?:)
OdpowiedzUsuń