środa, 28 grudnia 2011

"Było inne wyjście ?..."

Tak, krótka część bo jakoś dziś nie miałam czsu -,- 
Miłego czytania ! ^^

________________________________________________________________

Księga 3


"Było inne wyjście ?..."


Otworzyłam oczy, słońce wpadało przez małe okno wprost na moje łóżko. Odsłoniłam kołdre, i położyłam stopy
na zimnej podłodze. Obeszły mnie ciarki. Wstałam wyciągnęłam się i ślepo stąpając weszłam do łazienki.
Spojrzałam w lustro, spoglądaly na mnie duże i piękne niebieskie oczy, postać wysokiej kobiety z długimi włosami
ciągnącymi się za biodra. Wyjęłam z torby grzebyk i zaczęłam lekkimi ruchami przeczesywać włosy.
Nadal byłam nieprzytomna, a do tego słońce odbijające się w lustrze strasznie mnie raziło. Odręciłam zimną wode i chlusnęłam
w twarz. Od razu się ocknęłam. Szybkom ruchem weszłam pod gorący prysznic. "ah..jak przyjemnie" - powiedzialam sama do siebie.
Ciepłe krople wody ocierały się o moje ramiona. Nie miałam zamiaru się ruszać z pod gorącej wody, lecz mój zołądek się temu sprzeciwił.
Kabina była cała zaparowana, było w niej przyjemnie ciepło. Kiedy otworzyłam drzwi buchnął we mnie zimny powiew.
Za pomocą magii wody osuszyłam się. Dziś postanowiłam ubrać się w coś lekiego. Było lato więc nie mogłam zakładać moich plemiennych
szat. Z szafy wydobyłm ubrania pochodzących z narodu ognia, specjalnie na ciepłą pogodę. Otworzyłam drzwi i szybkim ruchem podążyłam wzdłóż korytarza.
Podążałam do kuchni, prawie otworzyłam drzwi ale ze zdmienia zamknęłam je i się cofnelam. Obejrzałam się w prawo i lewo, nikogo nie było.
Przysunęłam oko do szparki, to co zobaczyłam.... po policzku spłynęła mi łza. "Kataro opanuj się!!!" Krzyknęłam w myślach sama do siebie.
Co tak wogóle mi się stało ? Przecież on i ja... to przeszłość. Być może kiedyś byliśmy razem, coś nas łączyło ale teraz.
Ocierając szybko łzę, poraz kolejny sprubowałam spoglądać przez szparkę. Po raz pierwszy go zobaczyłam był wysoki i umięśniony,
nadal mniał strzałki, ale były jakieś inne. Na pewno był wyższy odemnie. A..a ta kobieta, którą Aang obejmował z kądś ją znam. Ale niedokładnie.
Byłam tak wściekła...ale tak samo głodna. Co ?! miałam przejśc obok nich, tak jakby niby nic ?
Było inne wyjście ? ... TAK ! Przeciez wiadomo że przyjaciel zawsze będzie mnie wspierał.
-TOPH !- krzyknęłam z całej siły wparowując do jej kajuty.
-puka sie ! - wrzasnęła
-mam do ciebie wielką poźbę.
-hmm...czekaj chwilkę musze sprawdzić czy mam czas - uśmiechnęła się szroko.
Zaśmiałam się
-więc o co chodzi ? - spytała.
-ymm.... Tak naprawdę nie wiedziałam co powiedzieć. Dokładnie tego nie przemyślałam.
...czy mogłabyś pójść ze mną do kuchni ?
-jasne - odpowiedziała z uśmiechem.
Z każdym krokiem w strone kuchni moje serce coraz szybciej biło, Toph dodawała mi odwagi ale nie ona lecz ja miałam się
spotkać z tym co na mnie czekało. W połowie korytarza Toph nagle zatrzymała się.
-coś wyczuwam - powiedziała z niepokojem
-Co ? Toph mów ! - krzyknęłam
-Coś tu jest nie tak-powiedziała sama do siebie
-Ale co Toph? - zapytałam
-Zostań tu Kataro, ja zaraz po ciebie wruce. - nakazała mi o pobiegła w stronę wyjścia.
Zupełnie nie wiedziałam co się dzieje. Zaniepokojona wbiegłam do kuchni nie zwarzając na to, że moge spotkać tam Aanga
i jego "nową dziewczyne".
-Katara !!! - krzyknęła Toph. Mówiłam że masz tam zostać !.
Z czymś walczyli, wszyscy...czyżbym została odrzucona przez przyjaciół. Zauważyłam wśród nich kobietę.
Nagle przypomniała mi się wczorajsza noc...to byla ona. Messa !
To ona była z Aangiem.
-Kataro uważaj ! - krzyknął Sokka biegnąc w moją stronę.
Leciał na mnie wielki głaz, nie udało mi się go ominąć...
CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz