Wiem...któtka XD. Ale jakoś spać mi się chce o_O.
Miłego czytania !
_______________________________________________________
1
Ehh...no tak Sokka i Suki zaprosili wszystki "starych" znajomych na statek, z którego korzystały wojowniczki Kyoshi. Z jednej strony się cieszyłam ale..moja podświadomość czuła, że coś będzie nie tak. Postanowiłam jej nie słuchać. Nawet jeśli, i tak nie mniałam wyboru, Sokka to mój jedyny brat pozatym że strasznie mnie denerwuje i sie wymądrza i tak go kocham. A skoro o uczuciach...pamiętam Aanga, egh...nie przypominaj go sobie ! To już koniec ! Skończyło się i już nie wruci ! Niestey...Suki powiadomiła mnie, że Aang jednak przylatuje...i to nie sam...
Moje serce zaczęło mnie boleć, czułam jakby chciało zaraz wyskioczyć mi z piersi i uciec jak najdalej. "nie...nie to niemożliwe" powiedziałam sama do siebie...oparłam się ręką o krzesło. Poczułam się słabo...zrobiło mi się gorąco.
-KATARA ! - usłyszałam bardzo dobrze znany mi głos.
-Sokka !, - odpowieziałam udając szczęśliwą i ukrywając mój ból.
-Jak ja się za tobą stęskniłem ! - owiedział ściskając mnie z całych sił.
-Ał. ! Sokka gnieciesz mi żebra ! - warknęłam do brata.
-Oj. przepraszam cię Kataro, myślałem, że się ucieszysz. - posmutniał
-Ciesze się ! a...ale jestem zmęczona po podróży - skłamałam
-no dobra, już dobra. Ja lece do Suki a ty czuj się jak u siebie ! - odparł z uśmiechem.-aaa ! i jeszcze coś !
-co takiego ? - zapytałam
-O 20 przylatuje Aang i... yyy... chcieliśmy go jakoś powitać. - powiedział nieco skrępowany.
-Dobra, przywitajcie go - powiedziałam ukrywając złość.
-no bo ten...chcieliśmy żebyś też tam była - spytał po cichu, tak jakby się czegoś bał.
-Niestety, ja dziś nie mogę. - burknęłam.
-ale...- nie zdążył dokończyć.
-..Czy to wszystko co masz mi do powiedzenia ?! - zpytałam groźnym tonem.
-tak. - wydusił i opuścił moją kajutę.
Myślałam ze zaraz wybuchne !. Jak Aang mógł przylecieć z kimś innym ?
Przecież...przecież, to spotkanie dla starych przyjaciół...a no tak.
Aang nei był tylko przyjacielem był kimś więcej. Dla mnie. Ale to przeszłość. Nie mam zamiaru dać się znowu wykiwać i robić z siebei idiotki.
Dochodziła 20, a ja zaczęłam wariować, nie wiedziałam z kim przyleci. A..a jeśli miał żone ? dzieci ? narzeczoną ?
Tak strasznie się bałam, ale nadal zachowywałam zimną krew, opanowanie i harmonię. W końcu mój umysł nie dawał mi szans, postanowiłam że pójdę i zobacze z kim przyleciał..
lecz, czy to była dobra decyzja....
Moje serce zaczęło mnie boleć, czułam jakby chciało zaraz wyskioczyć mi z piersi i uciec jak najdalej. "nie...nie to niemożliwe" powiedziałam sama do siebie...oparłam się ręką o krzesło. Poczułam się słabo...zrobiło mi się gorąco.
-KATARA ! - usłyszałam bardzo dobrze znany mi głos.
-Sokka !, - odpowieziałam udając szczęśliwą i ukrywając mój ból.
-Jak ja się za tobą stęskniłem ! - owiedział ściskając mnie z całych sił.
-Ał. ! Sokka gnieciesz mi żebra ! - warknęłam do brata.
-Oj. przepraszam cię Kataro, myślałem, że się ucieszysz. - posmutniał
-Ciesze się ! a...ale jestem zmęczona po podróży - skłamałam
-no dobra, już dobra. Ja lece do Suki a ty czuj się jak u siebie ! - odparł z uśmiechem.-aaa ! i jeszcze coś !
-co takiego ? - zapytałam
-O 20 przylatuje Aang i... yyy... chcieliśmy go jakoś powitać. - powiedział nieco skrępowany.
-Dobra, przywitajcie go - powiedziałam ukrywając złość.
-no bo ten...chcieliśmy żebyś też tam była - spytał po cichu, tak jakby się czegoś bał.
-Niestety, ja dziś nie mogę. - burknęłam.
-ale...- nie zdążył dokończyć.
-..Czy to wszystko co masz mi do powiedzenia ?! - zpytałam groźnym tonem.
-tak. - wydusił i opuścił moją kajutę.
Myślałam ze zaraz wybuchne !. Jak Aang mógł przylecieć z kimś innym ?
Przecież...przecież, to spotkanie dla starych przyjaciół...a no tak.
Aang nei był tylko przyjacielem był kimś więcej. Dla mnie. Ale to przeszłość. Nie mam zamiaru dać się znowu wykiwać i robić z siebei idiotki.
Dochodziła 20, a ja zaczęłam wariować, nie wiedziałam z kim przyleci. A..a jeśli miał żone ? dzieci ? narzeczoną ?
Tak strasznie się bałam, ale nadal zachowywałam zimną krew, opanowanie i harmonię. W końcu mój umysł nie dawał mi szans, postanowiłam że pójdę i zobacze z kim przyleciał..
lecz, czy to była dobra decyzja....
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz