piątek, 6 stycznia 2012

"Zaczęła krwawić"

Miłego czytania ! :)

________________________________________________

Księga 6


"Zaczęła krwawić"



Wzięłam głęboki wdech i postawiłam stopę na ziemi, to nie był metal, nie było podobne do ziemi jaką znam.
Byłam kompletnie oślepiona przez słońce.
Po kilku sekundach udało mi się jednak zobaczyć całą "platformę".
Nie zważając na Messę i Aanga, szybkim i stanowczym krokiem ruszyłam w strone Zuko.
Kątem oka zauważyłam, że Aang przygląda mi się uważnie, a Messa stojąca obok patrzy na mnie z zazdrością i
pogardą.
-Zuko ! - uśmiechnęłam się do niego.
-O co chodzi ? - zapytał ze zdziwioną miną. - A tak wogóle co ci się stało w oko.
-Mały wypadek - skłamałam.
Miałam powiedzieć, że mam pentagram na oku ? (XD)
-Mai cie wszędzie szuka. - powiedziałam. - No i też potrzebują cie w kuchni.
Słońce strasznie piekło a wzrok Aanga i Messy ciążył na mnie jak głaz.
-No dobra. - odparł niezadowolony.
Zuko skierował się w stronę drzwi, a ja szłam za nim jak cień.
-No to ćwiczenia skończone. - usłyszałam głos Aanga.
-Najwidoczniej. - odparła Messa.
Nic nie odpowiadałam, nawet nie zmieniałam wyrazu twarzy.
Słyszałam tylko ich kroki za sobą. Najgorsze było to, że tak naprawde nikt nie szukał Zuko
a tym bardziej Mai. Idąc przez ciemny korytarz obmyślałam co zrobić żeby się nie zbłaźnić.
Moja lewa ręka zaczęła krwawić. Chciałam ją ukryć przed resztą, lecz spod mojej czarnej kreacji
zaczęła ona kapać na zimny metal.
-Kataro nic ci nie jest ? - Zapytał Aang, widząc ślady krwi.
-Nie - odpowiedziałam oschle.
Wiedziałam co się dzieje, to był ten sam znak co na moim prawy oku. Chyba będe musiała zacząć nosić
rękawiczki. W pewnej chwili poczułam, że moje oczy zmieniają swój kształt, dokładnie wiedziałam co to znaczy.
Nie mogłam dopuścić do tego, żeby ktoś to zobaczył dlatego zaczęłam biec w strone swojej kajuty.
-Kataro co ty wyprawiasz. - krzyknął Zuko.
Nic nie odpowiedziałam. Wbiegłam do małego pomieszczenia i trzasnęłam za sobą drzwiami.
Moja ręka wyła we krwi a na zewnętrznej stronie lewej dłoni został "wyryty" zanak. Dokładnie taki jak na oku.
Umiałam już kontrolować złość, do tego stopnia aby nic się nie wydało. Potrafiłam też ukazywać swoją "formę"
wtedy kiedy tylko chciałam. To wszystko stawało się zbyt pociążające. Postanowiłam poszperać w starych listach moich rodziców.
Może tam coś było napisane. Na szczęście Sokka wszędzie zabierał te "cenne" informacje. Twierdził, że jeśli je ktoś ukradnie to
nasza matka bedzie smuta. Nie wiedziałam tylko gdzie je trzyma.
Musiałam go odnaleść na wielkim statku. Zapewne był teraz w kuchni i robił to co zawsze.
Wybrałam się więc w jej strone. Oczywiście, mój brat siedział na krześle jedząc ... coś.
Niestety nie był sam. Aang siedział na przeciwnym krześle, na szczęście nie było koło niego Messy.
-Sokka, wiesz gdzie są te stare pudła z listami ? - zapytałam.
-Tak, A co ? - odpowiedział zdziwiony.
-Potrzebuje ich - powiedziałam. Pokażesz mi gdzie one są ?
-Jasne ! - uśmiechnął się.
-yyy....tylko potrzebujemy pomocy Aanga. - wydusił.
-a niby po co ?! - warknęłam.
-tylko on potrafi otwierać te drzwi!.
-yhh...no dobra - powiedziałam
Aang uśmiechnął się do mnie ale ja odwruciłam wzrok, i nie zmieniłam wyrazu twarzy
nadal byłam dla niego oschła i bezuczuciowa. Choć tak naprawde wypierałam z siebie swoje prawdziwe uczucia.
Oparłam się o blat stołu tyłem do Sokki i Aanga.
-Idziemy. - powiedziałam, nie odwracając głowy.
Złapałam za klamke i wyszłam, oparłam się o ściane i czekałam aż do mnie dołączą.
Nagle drzwi się otworzyły, z kuchni wyszedł Sokka i Aang.
-Tędy Kataro - powiedział Sokka wskazując mi kierunek.
Dziwnie się czułam, idąc w ten sposób. Aang szedł za mną krok w krok prawie czułam jego oddech na karku.
A Sokka przedemną szedł co chwile się zatrzymując.
Prawie na niego wpadłam.
-Sokka ! Co ty robisz ?! - krzyknęłam.
-Ja się tylko orientuje czy nie zgubiliśmy się w tych korytarzach. - odparł ze spokojem.
-Ale to nie znaczy, że musze co chwile na ciebie wpadać ! - wrzasnęłam
-No dobra, już uspokuj się piracie. - zaśmiał się.
Miał na myśli moją przepaskę na oku. Bylam tak wściekła, że prawie nie kontrolowałam już moich poczynań.
Całą energie skupiałam na tym, żeby nie pokazać nikomu co się ze mną stało. Choć sama tego nie wiedziałam.
Wiedziałam, że Aang co chwile na mnie zerka, raczej na moją lewą rękę. Pewnie przypomniał sobie to zdarzenie.
Było mi troche głupio, bo wybiegłam w tedy jak wariatka, ado tego ta krwawiąca ręka.
-To tutaj ! - powiedział radośnie Sokka.
Wielkie drzwi, całe z jakiegoś dziwnego...materiału.
-To teraz twoja kolej Aang - uśmiechnął się Sokka.
Aang buchnął w nie wielką fają powietrza po czym drzwi otworzyły się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz